Na tropie naszych przodków

fot. Alan Jakman
Julian Tuwim zwykł mówić, że aby poznać dalszą rodzinę, wystarczy się wzbogacić. Jest jednak jeszcze jeden sposób, by poznać stryjecznego wuja szwagra swojego męża – wystarczy zagłębić się w rodzinną przeszłość!

Początki są różne, jedni słuchali opowieści babci, drudzy porządkując stertę „rupieci” znaleźli zdjęcia pradziadków, a trzeci wpadli przez przypadek – jak śliwka w kompot. Wszyscy jednak dążą do tego samego celu – chcą poznać swoje pochodzenie.

U mnie zainteresowanie rodzinną historią dojrzewało – zanim zacząłem spisywać to, co mówiła mi babcia, minęło sporo czasu. A jak już zacząłem iść w stronę lasu (genealogicznego oczywiście!), to tych najstarszych krewnych już zabrakło.Można się dziwić po co komu taka wiedza – a jednak genealogów-amatorów z roku na rok przybywa. W Stanach Zjednoczonych jest to jedno z najpopularniejszych hobby. To, czego dowiedziałem się o swoich przodkach, przerosło moje najśmielsze oczekiwania.

Często miałem, mam i pewnie nadal będę miał problemy w urzędach, bankach czy innych instytucjach państwowych. Dlaczego? Z powodu nazwiska. Często je przekręcano i tak Jakman, zapisywano jako Jachman, Jagman, a nieraz i, dzięki komputerowej korekcie, widniałem na liście jako Alan Kajman. Problem z zapisaniem tego nazwiska mieli i skrybowie… kilkaset lat temu! Dzięki genealogii dowiedziałem się, że moi przodkowie, w połowie XVII wieku zostali sprowadzeni do wsi, znajdującej się w Górach Orlickich z terenu dzisiejszych Niemiec. Przybyli pod nazwiskiem Jackmann. Kiedy w połowie XIX wieku osiedlili się w Polsce – byli już Jakmanami. Zaś kilkadziesiąt lat później niektórzy z potomków dawnych Jackmannów byli już Jachmanami.

Jednak genealogia to nie tylko rodowe nazwisko – powiem więcej, im dalej zagłębiamy się w las, tym więcej drzew. I tak każdy z nas w 40 pokoleniu miał ponad bilion przodków… Oczywiście jest to niemożliwe, dlatego każdy z nas, w którymś pokoleniu miał tzw. „ubytek przodków”, ale o tym następnym razem.

Trzy kroki adepta-genealoga:
1. Rozrysuj na kartce drzewo genealogiczne – spisz wszystkie osoby, które pamiętasz, to pozwoli, abyś rozeznał się, gdzie masz luki. Następnie możesz przepisać osoby do programu genealogicznego, np. darmowego Ahnenblatta
2. Wypytaj najstarszych członków rodziny o ich przodków. Pamięć bywa bardzo ulotna, a tych najstarszych może wkrótce zabraknąć.
3. Kiedy będziesz już wiedział, gdzie urodzili się Twoi przodkowie udaj się do odpowiedniego Archiwum, Urzędu Stanu Cywilnego lub parafii i poszukaj swoich antenatów. Sprawdź też, czy metryki są dostępne w Internecie.
Każdy z kroków zostanie szerzej omówiony w kolejnych wpisach.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...